Błękitny Express

"Wsiąść do pociągu, byle jakiego
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet.
Ściskając w ręku
kamyk zielony,
patrzeć jak wszystko zostaje w tyle"

Nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiałam się nad tymi słowami, które swego czasu za Marylą Rodowicz śpiewała niemal cała Polska.
Aż wczoraj wsiadłam do pociągu. Może nie byle jakiego, bo jadącego w życie. Tylko nową drogą. W "Jeszcze Nieznane" ale w nowe.
Dziwne to uczucie, kiedy patrzy się z okna swego przedziału na tych co zostają na peronie.Oni też wsiądą niedługo w pociągi. Ot taka przesiadka. Chwile we wspólnym przedziale i Jedność na Peronie kolejnego przystanku przesiadkowego. Tęsknię za nimi. Jakaś część mnie została w nich, jakąś część ich zabieram ze sobą w nową podróż. Oczy wilgotnieją z tej tęsknoty, choć jednocześnie niecierpliwie spoglądam na zegarek., w oczekiwaniu na odjazd.
Chyba chcę już jechać. Po prostu jechać. Bez bagażu, Moim własnym Błękitnym Ekspresem, nucąc za Hanką Ordonówną:

"Jadę w życie Błękitnym Ekspresem
bez przystanku, do celu, przez świat.
(...)
Dziesięć minut zatrzymam się, gdzie chcę,
dziesięć minut, a potem znów w dal.
Dziesięć minut, a wszystko w nich będzie:
moja radość, mój spokój, mój żal."


Komentarze