Nadzieja dla Wilka

Pół wieku temu za zabicie wilka myśliwy otrzymywał ze skarbu państwa 1000 zł. Na te drapieżniki bezlitośnie polowano i często zamiast broni palnej stosowano truciznę. Dzisiaj wilków zostało tak mało, że podlegają ochronie gatunkowej, a za kłusowanie grozi kara grzywny do 5000 zł.


Czy wilków jest tak mało, że nie są już siejącymi postrach szkodnikami, lecz cennym i zagrożonym gatunkiem, czy też środowiska życia wilka i człowieka rozeszły się tak dalece, że oba te gatunki nie wadzą sobie, bo nie mają okazji do kontaktów? A może to stosunek człowieka do przyrody zmienił się tak bardzo, że zaczęliśmy inaczej patrzeć na wilki?

Wilki lepiej niż myśliwi kontrolują populacje leśnych zwierząt, eliminują najsłabsze osobniki, poprawiając tym samym kondycję gatunku. W Polsce mogłoby żyć prawie trzy razy więcej wilków niż obecnie. Od człowieka zależy, czy tak się stanie.

Od ponad stu lat zachodnia granica zwartego zasięgu występowania tego drapieżnika na naszym kontynencie przebiega przez wschodnią Polskę. Na południu kraju kończy się na pogórzu Karpat; na północy i wschodzie obszar zamieszkiwany przez wilki sięga w głąb Pojezierza Mazurskiego, Podlasia, Polesia Lubelskiego i Roztocza. Z tego zwartego zasięgu pojedyncze osobniki lub pary wilków stale migrują na zachód i osiedlają się w różnych miejscach zachodniej Polski i wschodnich Niemiec, tworząc niewielkie, zazwyczaj efemeryczne populacje.

Materiały uzyskiwane corocznie w programie Ogólnopolskiej Inwentaryzacji Wilków i Rysi prowadzonej przez nadleśnictwa i parki narodowe w całej Polsce (a koordynowanej przez Zakład Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży wraz ze Stowarzyszeniem dla Natury "Wilk" ), wskazują na to, że liczebność populacji wilków od kilku lat pozostaje na dość stabilnym poziomie około 500-700 osobników (stan zimowy). Ponieważ jednak wilki są gatunkiem społecznym i żyją w grupach rodzinnych - watahach, lepszą miarą ich liczebności jest liczba rodzin. Tych w całej Polsce jest około 100-140. Wilki są terytorialne - każda wataha zajmuje obszar od 150 do 350 km kw., na którym poluje i wychowuje młode. Przeciętna wataha na obszarze naszego kraju liczy 5 osobników (od 2 do 12). Tworzy ją para rodzicielska, basior i wadera, oraz ich potomstwo z tego roku i niekiedy z lat poprzednich. Wilki 2-, 3-letnie zazwyczaj opuszczają rodzinną grupę i próbują rozpocząć samodzielne życie - znaleźć partnera i założyć nową watahę bądź (rzadziej) przyłączyć się do obcej.

Miejsce dla wilków

Od wprowadzenia w Polsce ochrony gatunkowej wilka w 1998 roku jego populacja powoli i nieznacznie wzrasta. Czy oznacza to, że zabijanie wilków przez ludzi trwa, lecz zeszło do szarej strefy, czy też wilkom brakuje odpowiednich środowisk do życia poza terenami, gdzie już występują? Na te pytania otrzymaliśmy odpowiedź dzięki badaniom z zastosowaniem technik Systemów Informacji Przestrzennej (GIS). Wykazały one, że obszary, na których występują wilki, są mocno zalesione - lasy zajmują tam średnio 56 proc. powierzchni. Drapieżniki lubią też tereny podmokłe i bagna. Odstrasza je natomiast bliskość człowieka.

Programy GIS zostały wykorzystane do wyszukania w całej Polsce obszarów odpowiednich na wilcze siedliska. Metoda ta, zwana Modelowaniem Odpowiednich Środowisk, jest stosowana w ekologii np. do oceny, gdzie i ile zachowało się środowisk przydatnych dla różnych gatunków zagrożonych lub też gdzie można znaleźć obszary odpowiednie do introdukcji ginących zwierząt.

Okazało się, że w naszym kraju jest jeszcze dużo miejsca dla wilków. Obecnie drapieżniki te zasiedlają obszar około 29 tys. km kw. Mogłyby zaś zamieszkiwać kolejne 45 tys. km kw., głównie obszary zachodniej Polski od Borów Dolnośląskich, przez puszcze Rzepińską i Notecką, po Bory Tucholskie. Najmniej terenów przydatnych dla wilków jest w słabo zalesionej Polsce Centralnej, ale i tam Puszcza Kozienicka, lasy Gór Świętokrzyskich i Puszcza Bydgoska to potencjalne ostoje tego drapieżnika. Jeśli przyjąć, że w całym przydatnym środowisku populacja wilków osiągałaby takie samo zagęszczenie, jak we wschodniej i południowej części kraju (2-2,5 osobnika na 100 km kw.), w Polsce mogłoby żyć nie 500-700, lecz około 1500 osobników.

Ilościowe określenie wymagań środowiskowych wilków pozwala nie tylko na przewidywanie przestrzennego ich rozmieszczenia w Polsce, ale także na lepsze zrozumienie zmian populacji tych zwierząt w czasie. Wzrost lesistości kraju z 21 proc. w roku 1946 do 29 proc. w 2007 oraz wzrost liczebności populacji dzikich ssaków kopytnych (jeleni, dzików, saren) obserwowane w ostatnich dziesięcioleciach niewątpliwie sprzyjały wilkom. Prawdopodobnie po raz pierwszy od kilku stuleci zasoby lasów w naszym kraju przestały się kurczyć pod naporem cywilizacji, a zaczęły rosnąć. Wszystko wskazuje na to, że lasy kontynentalnej Europy, w tym Polski, będą nadal poszerzać swój zasięg i, co nie mniej istotne, zwiększać swoje bogactwo gatunkowe i strukturalne. Zatem potencjalnych środowisk nie powinno wilkom w najbliższej przyszłości brakować.

Najważniejszymi czynnikami hamującymi rozwój populacji tego drapieżnika są zagęszczenie wsi i innych osad oraz gęstość dróg i natężenie transportu drogowego. Pierwszy z nich, paradoksalnie, prawie nie zmienił się od blisko 60 lat. Ludność Polski wzrosła co prawda z niespełna 24 mln po II wojnie światowej do ponad 38 mln obecnie, jednak cały przyrost przypadł na miasta. W tym samym czasie liczba osób zamieszkujących tereny wiejskie zmalała z 16 mln zaraz po wojnie do niespełna 15 mln obecnie. Wyludnianie się wsi i małych osad, obserwowane niemal w całej Europie, sprzyjało i nadal sprzyja odradzaniu się dzikiej przyrody, w tym dużych drapieżników.

Zabójcza infrastruktura

Inaczej wygląda problem drugiego czynnika limitującego występowanie wilków: gęstości dróg i natężenia ruchu drogowego. Zagęszczenie dróg utwardzonych zwiększało się w Polsce dość powoli i liniowo od 31 km/100 km kw. w 1946 roku (drogi miejskie i pozamiejskie łącznie) do 83 km/100 km kw. w 2007 roku. Natomiast liczba poruszających się po tych drogach samochodów osobowych wzrosła wykładniczo: od 23 tys. w 1946 roku do 14,6 mln w roku 2007! Najprawdopodobniej to właśnie "poszatkowanie" środowiska drogami o dużym natężeniu ruchu stało się obecnie głównym czynnikiem ograniczającym wzrost populacji wilka w Polsce. Planowany rozwój infrastruktury drogowej w naszym kraju, jeśli nie będzie szedł w parze z odpowiednimi środkami zaradczymi, może okazać się zabójczy nie tylko dla wilków, ale całej zachowanej jeszcze bioróżnorodności kraju.

Powstaje zatem pytanie, czy wilki mają szansę dotrzeć do potencjalnie przydatnych środowisk na zachodzie Polski, jeśli wcześniej muszą się bez szwanku przedostać przez kilkanaście-kilkadziesiąt dróg szybkiego ruchu. Trudno oszacować, ile tych drapieżników ginie każdego roku pod kołami pojazdów, ale nawet fragmentaryczne informacje wskazują, że nie są to rzadkie przypadki.

Ratunkiem wobec nasilającego się zagrożenia fragmentacji środowiska z powodu rozbudowy dróg, autostrad i linii kolejowych jest ochrona ciągłości ekologicznej, a w szczególności korytarzy ekologicznych, którymi zwierzęta będą mogły migrować. Sieć takich korytarzy została już wstępnie dla Polski opracowana i powinna być brana pod uwagę przy planowaniu przebiegu nowych dróg oraz projektowaniu przejść dla zwierząt na istniejących i nowo budowanych drogach. Ważne jest, by przejść tych nie było zbyt mało, a ich rozmiary i wygląd ułatwiały zwierzętom korzystanie z nich.

Dobre rozwiązania w tej mierze służą nie tylko ratowaniu przyrody, ale także bezpieczeństwu człowieka: kolizje pojazdów z dużymi ssakami są zazwyczaj wypadkami o bardzo poważnych konsekwencjach dla ludzi.

Czy warto podejmować te wszystkie wysiłki, aby mieć w Polsce 1500 wilków? Czy nie będą one zagrożeniem dla ludzi, zwierząt hodowlanych i łownych? Informacje o szkodach powodowanych przez wilki wśród zwierząt gospodarskich są w Polsce bardzo dobrze dokumentowane od 1999 roku. Właściciel zwierzęcia zabitego przez wilki otrzymuje odszkodowanie, zatem opłaca mu się zgłaszać fakt poniesienia szkody.

Wilki zazwyczaj napadają na zwierzęta pozostawiane na noc na pastwiskach oddalonych od zabudowań. Najczęściej ofiarami padają owce, a z roku na rok liczba zagryzionych sztuk rośnie. W 1999 zginęło ich około 250, a w 2007 już ponad 800. Corocznie ofiarą wilków pada też około 150 sztuk bydła (krowy, jałówki i cielęta), 20-30 kóz, kilkanaście-kilkadziesiąt psów, kilka koni, a w 2007 roku po raz pierwszy drapieżniki zabiły 5 strusi na jednej z ferm tych egzotycznych zwierząt. Najbardziej uciążliwe wilki, często atakujące zwierzęta hodowlane, mogą być interwencyjnie odstrzelone za zgodą Ministra Środowiska.

Nie taki wilk straszny

Rozprzestrzenianie się wilków w nowe regiony, głównie do zachodniej części kraju, nie spowoduje znacznego wzrostu szkód, ponieważ na obszarach tych zagęszczenie bydła, owiec, kóz i koni jest niewielkie. Doświadczenia z województwa lubelskiego pokazują, iż mimo licznej populacji wilków (około 130 osobników, czyli 25-30 watah) niemal nie notuje się tam napaści na niezbyt liczne w tym rejonie zwierzęta gospodarskie.

A co ze "szkodami" powodowanymi przez wilki wśród dzikich zwierząt? Przekonanie, iż drapieżniki polujące na inne dziko żyjące gatunki narażają człowieka na stratę, zrodziło się dopiero w XIX wieku, kiedy tworzono tzw. racjonalną (wedle ówczesnych przekonań) gospodarkę łowiecką. Wilki zaczęto traktować jak szkodniki.

Dziś przy planowaniu odstrzałów zwierzyny łownej przez myśliwych pod uwagę jest brana obecność drapieżników oraz ich potrzeby pokarmowe. Coraz powszechniej jest rozumiana nie tylko rola wilka w naturalnej regulacji liczebności ssaków kopytnych w lasach, ale także jego znaczenie jako gatunku wskaźnikowego w ochronie przyrody. Obecność drapieżnika na danym obszarze wskazuje, że jest to wystarczająco dobre środowisko życia także dla wielu innych gatunków zwierząt.

Nastawienie człowieka do wilka zmieniło się znacznie przez ostatnie 50 lat. Wspomniane na początku "rozejście się" środowisk życia wilków i ludzi (obecnie w Polsce 62 proc. ludności mieszka w miastach i ma znikomy kontakt z dziką przyrodą) powoduje, że dla zdecydowanej większości społeczeństwa wilk jest zagrożeniem tak samo nierealnym, jak tyranozaury lub kosmici. Dodatkowo silny wpływ na potoczne postrzeganie dużych drapieżników mają cieszące się ogromną popularnością filmy przyrodnicze, gdzie można "z bliska" oglądać życie tygrysów, lwów, wilków, niedźwiedzi, pokazanych zwykle realistycznie, ale też z dużą sympatią. Współczesnych Polaków wilki często bardziej fascynują, niż przerażają. Warto jednak pamiętać o przestrodze największego klasyka badań nad tymi drapieżnikami, amerykańskiego uczonego polskiego pochodzenia, L. Davida Mecha, który napisał: "Wilk nie jest zwierzęciem ziejącym nienawiścią ani też maskotką do przytulania. Nie jest ani niebezpieczny, ani sympatyczny. Jest po prostu jednym z wielu interesujących gatunków prześladowanych przez człowieka od stuleci, który potrzebuje miejsca do życia".

W Polsce wilki zdają się mieć jeszcze dużo miejsca do życia. I po raz pierwszy od wielu stuleci mają szansę zająć je bez kolizji z interesami nas - ludzi.

Prof. dr hab. Włodzimierz Jędrzejewski i prof. dr hab. Bogumiła Jędrzejewska - pracują w Zakładzie Badania Ssaków PAN w Białowieży, specjalizują się w ekologii zwierząt. W. Jędrzejewski jest koordynatorem Ogólnopolskiej Inwentaryzacji Wilka i Rysia (www.zbs.bialowieza.pl/wilkrys).

WIEDZA I ŻYCIE nr 3/2009

Komentarze