niedziela, 8 maja 2011

Sen - powroty i odchodzenia


Rudy Kot skacze do dziury, zabija mysz. Odchodzi unosząc martwe zwierzę w pysku. Na progu nory siedzi zdumiona mysia wdowa. Jeszcze nie dociera do niej, co sie stało.
Kot znika za skarpą.
Ciągnę sznurek, do którego był przypięty. Sznurek się napina, jest ciężki. Sekundę potem wyskakuje kotowate zwierzę. Nieproporcjonalne, podobne do postaci z kreskówki. Całe cętkowane i duże jak dog. Probuje mnie zaatakować, jest agresywne. Odpędzam go kamieniami. Nie czuje strachu, ale chęć przetrwania. W końcu ucieka znikając za skalistą skarpą.
Mężczyzna, którego kochałam wyraża zgodę na podpisanie kontraktu, robię to w jego imieniu. Kontrakt zawarty na 2 lata. Cieszę się, że udało mi się skraść z czasu jeszcze te dwa lata.  Dwa lata przy nim?
Salvador Dali "Sens spowodowany lotem pszczoły"

Dwa lata dla niego.
To była długa rozłąka, lecz w śnie jest brak świadomości śmierci tego mężczyzny.
Wracają wspomnienia pewnego miasta i mieszkających tam znajomych. Zastanawiam się co teraz u nich słychać.
Wsiadam do windy. Czuję obecność zwierząt, przyjaznych. To koty. Nie widze ich, wiem to.
 Mężczyzna, którego kochałam wsiada do windy.  Budynek jest cały ze szkła i metalu.

Wraca rudy kot, zadowolony z udanego polowania. Biorę go na ręce i wychodzę z budynku wprost na jaskrawe słońce. Stopy zanurzam w trawie, głaszczę kota. Odczuwam radość i ekscytację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz