środa, 30 lipca 2014

To i owo o magicznych Lalkach



Lalki są znane od przeszło 30 tysięcy lat. Były przedmiotem kultu, służyła jako amulety i fetysze, a także jako zabawki. Odkrywa się je na całym świecie w grobowcach i w miejscach kultu.
Figurki  przedstawiające ludzi i zwierzęta wykonywane z drewna, gliny, skór, kamienia, a nawet kości. Zdobione w malowidła i rzeźbienia służyły do celów rytualnych i magicznych zanim trafiły do dziecięcych pokoi.
Początkowo lalki były bardzo proste, imitowały postać ludzką, czasem miewały uwydatnione kształty, dla podkreślenia cech ludzkich.

Lalki od wieków wykorzystywano do celów rytualnych i magicznych. Z wykopalisk archeologicznych wiemy, że jako przedmioty kultu, znane były one na całym świecie od ponad 30 tysięcy lat.  Służyły do różnych celów, jako amulety, fetysze, a także jako narzędzia mające sprowadzać na kogoś nieszczęście. A czasem by przechwytywać klątwy i uroki.
Z czasów Ramzesa III (Starożytny Egipt) zachowały się informacje, że jego wrogowie używali woskowych figurek symbolizujących faraona aby doprowadzić go do śmierci. W ten spisek zamieszani byli, kapłani, urzędnicy dworu oraz kobiety z jego haremu.
Także dla starożytnych Greków lalki i marionetki były elementem magii, np. w miłosnej. Z pomocą tzw. kollosoi próbowano magicznie łączyć dwie osoby w pary, albo sprowadzać z ich pomocą przychylność bogów. Czasem aby chronić społeczność, czego przykładem może być umieszczanie lalek Aresa w specjalnych stożkach i wystawianie ich pośrodku osady, aby odstraszały potencjalnych najeźdźców.
Ok 200 pne Teokryt w swoich pismach wspomina także o topieniu wosku i lalek w celach magicznych.
Magiczne lalki były także i wciąż są stosowane w kulturach animistycznych. Sporo ich trafiło do świata zachodniego wraz z niewolnikami z Czarnego Lądu. Te lalki miały już charakter fetyszy, czyli magicznych przedmiotów zawierających moc. Mogła to być moc ochronna, ale też niszczycielska.
Chyba najbardziej znane stały się fetysze VooDoo, w które według wierzeń wbija się igły aby zaszkodzić osobie, którą symbolizują. To oczywiście duże uproszczenie, bo za fetyszami VooDoo kryje się potężna magia i długa tradycja, która nie jest w pełni i do końca poznana. Kapłani VooDoo i HooDoo (bokorzy), podobnie jak nasze rodzime Szeptunki, nie dzielą się swoją wiedzą ze światem zewnętrznym, stąd o ich magii wiemy tyle, ile sami chcą nam przekazać.
Tak naprawdę negatywne skojarzenia z laleczkami voodoo, jak się je nazywa, wynikają z przesądów i niewiedzy oraz powieści i filmów z gatunku fantasy. Magiczne i kulturowe znaczenie tych lalek jest znacznie głębsze i nie sprowadza się tylko do rzucania złych uroków na ofiarę.
Bliższe nam kulturowo są słowiańskie lalki, zwane Żadanice (po białorusku znaczy to tyle co życzenie). Mają one także charakter fetyszy. Do dziś stosowane jako element magii ludowej na Białorusi. Tworzy się je z konkretnymi intencjami, raczej pozytywnymi i ochronnymi, a nie mającymi ściągać nieszczęścia i choroby.
Według tradycji robi się je ze skrawków materiałów i koronek, ale bez używania igieł i nożyczek. Te laleczki nie mają także rysów twarzy, aby nie zajmowały się swoimi sprawami, jak mówią wierzenia. Ich zadaniem jest realizowanie marzeń i życzeń posiadacza takiej lalki.
Nie nadaje się im imion poza tymi, które mają zawarte intencje. I tak spotykamy Nierozłączki, które wykonuje się dla nowożeńców, Karmicielki mające przynosić szczęście i obfitość, Ziarnuszki, wypełnione ziarnem i chroniące od złych duchów, opiekujące się miejscem.
Nie tylko Żadanice nie nosiły rysów twarzy. Lalki, które stosowane są jako amulety czy fetysze ochronne, pozbawione są cech, pozwalających spersonalizować lalkę, co ma uchronić przed odwróceniem się magii przeciwko osobie, którą reprezentują. Taka lalka np. może przechwytywać na siebie wszystkie nieszczęścia i choroby domowników.
Inaczej jest w przypadku lalek stosowanych do rzucania zaklęć na konkretne osoby, lub mające wykonać za konkretne osoby jakieś zadania, zebrać konkretne energie. W takim wypadku lalka powinna nosić cechy osoby, którą reprezentuje. Mogą to być cechy charakterystyczne w rysach twarzy, lub inne. Często wykorzystuje się do tworzenia takich lalek elementy garderoby danej osoby, a nawet jej włosy czy skrawki paznokci. Im bardziej bliskie jest to danej osoby, tym bardziej lalka jest z nią powiązana. W ten sposób łączy się duchem tej osoby, a według niektórych tradycji staje się wręcz mieszkaniem dla ducha czy duszy danej osoby.
Dzięki temu można wpływać magicznie na dana osobę poprzez działania na reprezentującej ją lalce. Można też w ten sposób nie tylko szkodzić, ale i chronić oraz uzdrawiać daną osobę, wpływać na nią i zmieniać ją.
Jak wiec widać taka lalka w niewłaściwych rękach może być niebezpieczna, dlatego takie spersonalizowane lalki były zawsze bardzo chronione i ukrywane. Tym bardziej, że przy odpowiednim działaniu magicznym, to co się dzieje z lalką może zadziać się z osobą, którą ona reprezentuje.
O tego typu praktykach z wykorzystaniem wizerunku danej osoby dość obszernie pisał James Frazer w swoim dziele „Złota gałąź”. Stworzył on na te potrzeby pojęcie magii sympatycznej. Według Frazera jest to podstawowy typ magii, który polega na przekonaniu, że analogiczne działania wywołują analogiczny efekt. Wyróżnia on tu magię homeopatyczną opartą o prawo podobieństw, czyli podobne przyciąga podobne, oraz magię przenośną opartą o prawo styczności, czyli, ze rzeczy, które kiedyś pozostawały w styczności ze sobą działają na siebie, nawet wtedy, gdy kontakt fizyczny przestał istnieć. Obie magie – homeopatyczna i przenośna – występują zazwyczaj razem. I właśnie lalki wykorzystywane w magii, a także rysunki, są najlepszym dowodem tej frazerowskiej koncepcji.  I według tego, choć może bez nadawania temu nazwy, opiera się magia z wykorzystaniem fetyszy, w tym lalek. Także  rysunki mogły służyć do tego by okaleczyć wrogów, sprowadzić na nich nieszczęście, choroby a nawet śmierć.
Lalki mogą symbolizować  nie tylko ludzi, ale też bogów. W tradycjach pogańskich tworzyło się czasem lalki uosabiające konkretnych bogów lub boginie, a następnie podczas świąt używano ich np. do spalenia. Przykładowo lalki symbolizujące bogów plonów palono po żniwach w czasie świąt, a następnie ich prochy mieszano z ziarnem i zasiewano w ziemi wiosną. Miało to przynieść obfitość plonów pobłogosławionych przez danych bogów.
U nas chyba najbardziej znanym i wciąż żywym, choć już nie mającym takiego znaczenia jak przed wiekami, jest zwyczaj topienia Marzanny. W pierwszym dniu wiosny podpala się i wrzuca do wody kukłę symbolizującą Słowiańską boginię śmierci Marzannę. Dla naszych przodków był to bardzo ważny element rytuałów związanych ze świętem (Jare Święta), mający odpędzić kojarzoną ze śmiercią Zimę i zapewnić obfitość plonów w nadchodzącym roku.
Inną nieco tradycję mają lalki Indian Hopi, przedstawiające Kaczynów (istoty nadprzyrodzone , duchy). Są to zamaskowane lalki , zwane tihu, wykonane najczęściej z miękkiego drewna lub korzenia  topoli,  przedstawiające poszczególne bóstwa lub duchy. Ofiarowuje się je mężczyznom i kobietom w sposób ceremonialny, a potem przechowuje w domach jako amulety.
Kaczyni są pośrednikami między światem ludzi i bogów, jest ich kilkuset i każdy posiada swoje imię, charakterystyczną maskę i barwy oraz ozdoby z piór, skór i materiałów, także gesty i sposób tańczenia. To jest także odzwierciedlane tak w tańcach jak i w lalkach, które przedstawiają poszczególnych Kaczynów.
Mężczyźni po osiągnięciu wieku męskiego zbierają się w tajnych stowarzyszeniach i poprzez lalki poznają mitologię swojego ludu. Podobnie kobiety, choć one mają inne ceremonie.
Tihu wykorzystuje się też w ceremoniach sprowadzania deszczu. Tancerze zaś obdarowywali tymi lalkami młode kobiety by zapewnić im zdrowie i płodność.
Jak widać lalki w magii były i nadal są stosowane dość powszechnie nie tylko do zabawy, ale przede wszystkim do celów magicznych. Chroniły, uzdrawiały, a także mogły stać się przyczyną nieszczęść.
Czasem bawią, czasem uczą, czasem przerażają. Ich historia to historia ludzkości w miniaturze, towarzyszyły nam bowiem od początku. Są wyobrażeniami naszych najlepszych cech ale i najgorszych lęków. Ich zadaniem początkowo było łączenie się dla ludzi z bogami i duchami, wzbudzanie zachwytu, lub lęku, działania magiczne mające wspomóc codzienne życie, albo dokonywać zemsty na wrogach.
Zuzanna Sokołowska napisała w swoim artykule „Inne ciała. O wystawie „To nie są lalki dla dzieci” w krakowskim Muzeum Manggha”:
„Lalka to forma ludzkich wyobrażeń sprowadzona do fetyszu, egzemplifikująca podświadome lęki i pragnienia. Jest surrealistycznym bytem, obdarzonym zdolnością wywoływania skrajnych emocji – od nieukrywanego zachwytu aż po paraliżujący strach. Jako przedmiot tajemnych rytuałów bywała czczona, palona lub kaleczona. Jak zauważa Radosław Muniak w swojej książce „Efekt lalki. Lalka jako obraz i rzecz”, jej rodowód sięga archaicznej koncepcji axis mundi, która w formie drzewa, góry, drabiny, mostu czy sznura łączyła Niebo i Ziemię, zapewniając komunikację między światem bogów (duchów) i ludzi. „Idea lalki na początku łączyła się z wstępowaniem boga w ciało ludzkie. Człowiek nawiedzony w ten sposób poddany był pełnej kontroli ducha lub Boga-Animatora. Koncepcja ta przypomina platońską metaforę człowieka marionetki, uległego tak w stosunku do świata boskiego czy idealnego, jak i własnych namiętności. Wielu historyków lalkarstwa sprowadza rodowód tej sztuki do indyjskiego boga śmierci, znanego w sanskrycie jako sutradhara, czyli «ten, który trzyma sznurki»” podkreśla Muniak.
Dopiero później rola lalki zaczęła się zmieniać i stała się ona zabawką, której struktura imituje anatomiczną budowę ludzkiego ciała. Niejednokrotnie była też przedmiotem sztuki. Wystarczy przypomnieć działania Hansa Bellmera, który pod wpływem Oskara Kokoschki, austriackiego poety, malarza i grafika, poddał się fascynacji tą dziwną strukturą, tworząc swoje własne obiekty.”
Dziś kojarzymy je głównie z plastikowymi i winylowymi zabawkami dla dziewczynek, warto jednak pamiętać, że były i nadal są czymś więcej niż zabawką.


   
 


2 komentarze:

  1. Podobają mi się Żadanice. Bardzo odpowiednia nazwa, a one takie pozytywne. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je lubię, choć sama tworzę nieco inne lalki. Bardziej fetysze z intencją i znacznie większe. Jedna, Żniwiarka, jest na zdjęciu :)

      Usuń