czwartek, 11 sierpnia 2011

Pogodzić się z Hekate

W dzisiejszych czasach, kiedy coraz więcej osób skłania się do idei Absolutu, środowiska Nowej Ery nawołują do okazywania miłości każdemu i wszystkiemu. Założenie to piękne i szlachetne, nie mniej skrajne i w konsekwencji mogące prowadzić do zaburzenia równowagi w nas. Bo miłość miłością, ale sztuczne wyzbywanie się siebie  i swoich emocji, do tego bez planu i chaotycznie, to droga raczej do piekła, niż do oświecenia. Bo wszelka dysharmonia prędzej czy później prowadzi do upadku.
Tymczasem na każdym kroku spotykam wezwania do miłości, pozdrowienia hawajskim aloha i zdanie później indyjskie pożegnanie namaste. Wszystko to okraszone mieszaniną kultur i wierzeń, gdzie szamani oczyszczają czakry, a praktyki Huny mają zastosowanie w Japońskich i Hinduskich technikach uzdrawiania. Z szerokim uśmiechem ociekając światłem i miłością do wszelkiego stworzenia, dzieci nowej ery (często Kryształowe lub Indygo) stają się uduchowionymi mędrcami świata. Zakopującymi emocje i nieprzerobione wzorce pod dywany iluzji idyllicznego świata. Samodzielnie kształtującymi ten świat, zgodnie z zasadą, że sami tworzymy naszą rzeczywistość. Ta zaś należy do dualistycznego świata, gdyż poza Absolutem, do którego większość wyżej wspomnianych dąży, wszystko ma dwie strony medalu. Aby stać się niczym symbol Tao, nie można istnieć bez swej cienistej połówki.
Dla kobiet tą drugą stroną medalu, jest Hekate. Grecka bogini magii i czarów, ale też pani podziemnego świata, pełnego cieni i widm. Strażnika bram Hadesu, której posłuszny był sam Cerber, zsyłała zemstę za przelaną krew. Z czasem stała się archetypem mrocznej części kobiecej psychiki, którą przez wieki wypierałyśmy my kobiety, by dostosować się do wymogów narzuconych przez świat reguł. Reguł często wynikających z mizoginizmu.
Dziś z kolei, kiedy wydawać by się mogło, że mamy szansę na powrót zjednoczyć się w pełnię kobiecości, odrzucamy ją znowu ze źle zrozumianej chęci uduchowienia. (Problem zachwiania równowagi w wielu nurtach New Age dotyczy nie tylko kobiet, nie mniej na nich się skupiam w niniejszym tekście).


Kim wobec tego jest archetyp Hekate w nas i dlaczego warto zaakceptować i tę część naszej duszy?
Dla mnie Hekate to między innymi drapieżność i dzikość, która w obronie rodziny nie zawaha się sięgnąć po wszelkie środki. Świetnie kiedyś opisała to Aleksandra Kosakowska w artykule Labirynt Kobiecej inicjacji, swego czasu publikowanym w „TARACE”. Była to, w zasadzie,  recenzja do filmu "Labirynt Fauna" nie mniej poruszyła wiele ciekawych aspektów nas kobiet.
Archetyp Hekate to też gotowość do zadania śmierci, głównie metaforycznie, nie mniej trzeba się liczyć z tym, że rozbudzona w nas część Hekate, może niszczyć, wszystko, co uzna za przeszkodę.
 Archetyp Hekate to też wiedźma w nas. Kobieta, która wie i świadomie dokonuje wyborów. Ma odwagę być sobą, nie ważne, co wybierze, bycie dziwką czy świętą, jeśli jest to jej świadomy wybór, a nie godzenie sie na to, jest to siła Hekate w niej. Siła, za sprawą której nie zawaha się iść po trupach do celu. Za głosem swego serca i swej duszy. Nie z uwagi na modę nowej ery, dyktującą co jest słuszne, a co mroczne i złe.
Archetyp Hekate, to także Dzika Kobieta w nas, którą opisała P. Estes w "Biegnącej z wilkami". Na marginesie film "Labirynt Fauna" i książka "Biegnąca z wilkami" mają wiele wspólnego. I tu i tu są baśnie, jest też kobieca inicjacja.
Wracając do Hekate, to obok Demeter i Kory (nie Persefony) jest ona obliczem Wielkiej Bogini, czyli siły trzech ważnych archetypów w nas: dziewicy (dziewczynki dziecka), matki i staruchy. O ile, Matka i Dziewica (tu też w znaczeniu młodości i radości beztroskiej dziewczynki) są przez społeczeństwo i kulturę akceptowalne a nawet pożądane, o tyle trzeci aspekt staruchy jest i był odrzucany. Nawet starzenie się zostało odarte z naturalności. Dziś kobiety chwytają sie wszystkiego by zachować młodość i urodę nastolatki, zamiast przyjąć z godnością chustę zmarszczek na twarzy i stać sie w pełni dojrzałe i mądre. To niestety też jest godzeniem się na taki stan rzeczy. W naszej zachodniej kulturze zamiast szanować starsze osoby i czerpać z ich mądrości, odrzuca się je i lekceważy. A szkoda.

Hekate w nas, starucha, to także mroczna strona księżyca, siła, która doprowadziła kiedyś nas na stosy. Bo wielu się jej bało i boi. To właśnie ona jest odpowiedzialna za mizoginizm.
Kobieta, która przyjęła w siebie trzy oblicza Bogini staje się dziewicą w greckim tego słowa znaczeniu, Partenos. Czyli niezależna. To kobieta, która nie potrzebuje mężczyzny, a ten, który jest obok niej, jest partnerem równorzędnym i często w męskim odpowiedniku równie dzikim jak ona. Nie jest już zależna od kogokolwiek. Wie, że cokolwiek sie wydarzy i zadzieje, zdoła podołać i podnieść się z każdego upadku. Dla mnie jej zwierzęcym odpowiednikiem jest nawet bardziej kocica, jak wilczyca. Kotka wychowuje młode samodzielnie. Jest w stanie w tym czasie polować, dbać o bezpieczeństwo dzieci i wychowywać je na silnych drapieżców. W nas kobietach też jest ta sama siła.
Niestety naleciałości kulturowe i często nasza wrodzona łagodność oraz wbijana od urodzenia przez otoczenie niechęć do Hekate w nas, sprawia, że zamiast stać się kocicami i wilczycami, pozostajemy merdającymi ogonkami suczkami, zależnymi od swego pana. Panem tu może być tak mąż, jak i otoczenie, dom, szkoła, zakład pracy, samo życie, w którym wciąż sie na coś godzimy, wciąż znajdujemy jakieś, ale by nie stanąć na czterech łapach i zawyć do księżyca.
Zobaczmy, ile kobiet tkwi w toksycznych związkach. Boją sie zostać same, bo nie podołają, bo dzieci, bo pieniądze, bo praca, bo co ludzie powiedzą itd. Milion, ale, milion nie da się.
A co z kobietami, które nagle zostają same? Porzucone przez mężów, owdowiałe, itd? I nagle sie okazuje, że dają sobie radę. Większość z moich znajomych, porzuconych samotnych matek dziś mówi, że rozwód i rozstanie były najlepszą rzeczą w ich życiu. Bo dzięki temu z kury domowej zahukanej przez męża stały się silnymi kobietami. Czasem jest cholernie ciężko, ale dają radę utrzymać dom, wychować dziecko, zapewnić mu miłość i zaspokoić potrzeby, mają nowych partnerów, od których nie są zależne, ale mają w nich wsparcie. Czerpią radość z seksu, z życia, z drobiazgów, a przede wszystkim noszą wysoko uniesioną głowę. I jak trzeba pokażą kły i pazury. Wtedy tylko głupiec naruszy ich teren.
Bo to są dzikie kobiety, takie, które łączą w sobie Demeter, Korę i Hekate. Tu pamiętajmy, że Demeter nie uosabia tej matki wiecznie zmęczonej i godzącej sie na wszystko, ale takiej, która jest gotowa poświęcić swe życie dla potomstwa, która daje poczucie bezpieczeństwa i rozsądek. Nie zazdrosna mamuśka chowająca dzieci dla siebie, ale matka przygotowująca je dla świata. Oczywiście nie chodzi tu, o to by teraz na potęgę porzucać mężów i się rozwodzić. Ale by mieć świadomość, że kiedy toksyczny jad zacznie zatruwać nasze życie, będziemy zdolne podjąć radykalne działania.
Archetyp Hekate, to też ta krwiożercza postać w nas, gotowa zabić swoje dzieci dla ich dobra. Jest dokładnym zaprzeczeniem Demeter. Ona nie ochroni dzieci, ona je poświęci w imię sprawy (dziecko tu jest symbolem, może nim być np. nasze małżeństwo, które zniszczy by uwolnić siebie i dzieci, może to być jej ślubna suknia, którą złoży w ofierze na dnie kufra by nie dać się zakuć w jarzmo suczej smyczy). To ona uwalnia w nas złość i gniew, a nie tłumi je na dnie duszy. Ona jest naturą miesięcznego krwawienia i naszego związku z księżycem i ziemią, oraz podziemiem. I to ona w końcu jest gotowa zabić, każdego, kto stanie na jej drodze, lub drodze dziecka, kto zagrozi dziecku.
Hekate jest naszą podświadomością, tą mroczną. Intuicją i najbardziej pierwotnym związkiem z magią i ziemią. To ona odczuwa rozkosz i przeżywa nasze orgazmy, to ona dziko tańczy nocą przy ogniach, to ona daje nam odwagę, to ona w końcu wyrzuca z gniazda własne dzieci, kiedy przychodzi czas ich odejścia.
Gdy się rodzą i przystawiamy je do piersi, króluje w nas Demeter, a kiedy tańczymy subtelny taniec godowy, tańczy w nas na łące Kora. Gdy dorosną Hekate wypuszcza z gniazda silne potomstwo. Bo jeśli jej zabraknie, damy światu nieudolnych, nieodpowiedzialnych mamisynków i niezaradne, niewolnice.
Tylko przyjmując i w pełni uświadamiając sobie nasze trzy oblicza stajemy się pełne i wyważone, harmonijne. Odrzucenie Kory i Demeter uczyni z nas typową Famme fatale. Kobietę zmysłową i drapieżną, silną, ale nie pełną. Pozbawioną ciepła i radości. Nieszczęśliwą. Jednak odrzucenie Hekate uczyni z nas uległe niewolnice, tłumiące emocje mniejsze lub większe depresje, sztuczne świetliste istoty miotające się z wewnętrznym niezrozumieniem siebie, przede wszystkim zaś słabe i przerażone kobiety. Jeśli któraś zechce wybrać drogę światła, miłości i jedności, to wybierze, ale w pełni świadomie, wiedząc, że zdolna jest pokazać pazur. Pogódźmy się więc z archetypem Hekate i przyjmijmy w pełni wszystkie trzy boginie. Wtedy zamiast aloza, uda nam się zawyć radośnie "Dzika Taka Jestem".

5 komentarzy:

  1. Bogini Hekate jest w porządku :) Ja nigdy swojej drugiej mrocznej strony z siebie nie wypierałam i nigdy nie dawałam sobie wyprzeć przez innych :P Ja jestem władczynią samej siebie ! Żaden facet nie będzie mną rządził, nigdy na to nie pozwalam. Społeczeństwo ma mnie za dziwadło, drapieżną dziewczynę, ostrą :D I jest mi z tym dobrze jaka jestem :)
    Roni Tornado

    OdpowiedzUsuń
  2. szamani oczyszczają czakry"-proszę to powiedzieć szamanom bon że tak nie wypada.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy tekst. Moje doświadczenia życiowe też to potwierdzają - tzn. próby bycia TYLKO dobrą i "uduchowioną" zaprowadziły mnie na manowce, dopiero gotowość do odczuwania i wyrażania "negatywnych" (i często bardzo głęboko ukrytych) uczuć otworzyła - a raczej nadal otwiera - mnie na Życie.

    Podróżna

    OdpowiedzUsuń
  4. fajne tematy masz tutaj i troche pokrywają sie z tymi u mnie co ciekawszymi więc zapraszam do odwiedzin na moj portalik ... np. tematyka z Psychologii kobiecej np. Stres by pewnie cie zainteresował ? może coś dodasz od siebie w tym temacie .
    Aha zapomnialem napisac , mimo że facet ze mnie potrafie współpracować hehehe
    i 2 aha portal mój http://mycafes.info/ to prywatny server i mam wiele niewykorzystanych mocy , mogą byc za free do dyspozycji .

    OdpowiedzUsuń
  5. Ufff, nie tylko ja mam dość tej iluzorycznej wszechobecnej słodyczy świetlistego, przepełnionego jedynie miłoścą uduchowienia :-)

    OdpowiedzUsuń