poniedziałek, 27 maja 2013

Po prostu dziś nie złość się - o złości w naszym życiu i sposobach poradzenia sobie z nią



W literaturze można spotkać kilka wersji tłumaczenia Pięciu Reguł, są one jednak zbliżone do siebie i w zasadzie dotyczą tego samego. Ja przedstawię tę wersję, która jest mi najbliższa w wymowie:
Praktycy Reiki znają doskonale pięć duchowych regułzostawionych nam przez twórcę systemu. Ale i osoby, które niewiele mają wspólnego z Reiki, mogą z powodzeniem stosować te zasady w życiu. Są one bowiem uniwersalne i dla każdego kto chce poprawić jakość swojego życia.
„Właśnie dziś nie złość się”
„Właśnie dziś nie martw się”
„Właśnie dziś bądź wdzięczny”
„Właśnie dziś pracuj uczciwie i wytrwale”
„Właśnie dziś okazuj szacunek”
W niniejszym artykule chcę się skupić na pierwszej z pięciu reguł, a mianowicie: Właśnie dziś nie złość się.

Nie takie łatwe, jak się wydaje

Wydawać by się mogło, że jest to proste i klarowne przesłanie. Kłopot w tym, że łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać, bo złość to jedna z emocji, nad którą wcale nie tak łatwo zapanować. Liczenie do 10 nie zawsze pomaga, z kolei tłumienie i duszenie w sobie zlości, irytacji i gniewu też na zdrowie nie wychodzi. Co gorsze negatywne emocje ulegają tak zwanemu przeniesieniu, więc swoim gniewem łatwo zarazić innych i nagle okazuje się, że wszyscy wokoło są nabuzowani, źli i poirytowani.
Złość, obok zdziwienia, smutku, strachu, szczęścia i odrazy, zalicza się do tak zwanych emocji podstawowych. I podobnie jak pozostałe często udziela się bez świadomości z naszej strony. Jednak należy ona też do naszych naturalnych i pierwotnych odruchów, będących reakcją na zdarzenia w otoczeniu. Pomaga nam odkryć co jest dobre a co złe w zachowaniach społecznych. Jednak w gonitwie dnia codziennego, ta pierwotna emocja przestaje być tym, czym była, a przeradza się w destruktywne uczucie, wybuchy furii i chroniczną irytację.
Warczymy już na wszystko i wszystkich i zatracamy zdolność rozpoznawania co jest naprawdę dobre, a co złe. I nawet sobie tego nie uświadamiamy. To nas powoli niszczy i nakręca spiralę innych emocji, wyborów i działań. Podobnie wpływa na nas także złość stłumiona i niewyrażona, często ze strachu czy wpojonych zasad, bo tak nie wypada. Skutki takiego tłumienia mogą być jeszcze gorsze niż nagłych wybuchów złości.
Jak więc poradzić sobie z negatywnymi emocjami tak by i wilk był syty i owca cała?

Co można zrobić?

Przede wszystkim należy znaleźć przyczynę naszych frustracji i irytacji. Poobserwować kiedy najczęściej się pojawiają. Wiele z nich wynika z czysto biologicznych uwarunkowań, jak np. PMS (zespół napięcia przedmiesiączkowego) u kobiet, a wywołany zmianami hormonalnymi. Inne są odpowiedzią na pewne czynniki zewnętrzne, zwykle gdy coś nie idzie po naszej myśli, lub niweczy nasze plany. Najczęściej jednak wybuchy złości i irytacji są swoistą „przykrywką” dla prawdziwych uczuć i odczuć, takich jak ból, strach, wstyd, cierpienie, czyli jednym słowem, naszych słabości. A dokładniej tego, co uważamy za słabości.
Najczęściej przyczynami złości (zwłaszcza tej niekontrolowanej, silnej) są:
  • Niska samoocena i niskie poczucie własnej wartości;
  • Tłumienie emocji i lęki;
  • Brak asertywności;
  • Krytyczne osądy wobec siebie i ciągłe poczucie winy;
  • A także ciągła potrzeba zadawalania innych, oraz z bardziej fizycznych, jak ciągłe zmęczenie, przepracowanie, silny stres, niezaspokojone potrzeby seksualne, itd.
Warto też pamiętać, że taka pozostawiona samej sobie lub tłumiona złość może przerodzić się w przemoc, agresję (w tym autoagresję), mściwość, obwinianie, notoryczne dąsanie się, itp. Na dłuższą metę wpływa niekorzystnie na nasze relacje partnerskie, rodzinne, towarzyskie i na nas samych, pogłębiając frustrację.
Zgodnie z regułą Reiki: „Właśnie dziś nie złość się” pracę z własna złością warto zacząć właśnie dziś od spokojnego przypatrzenia się swojej złości i jej przyczynach. Na spokojnie należy przeanalizować co wywołuje w nas największe wybuchy furii, a co powoduje irytację. Na jakie czynniki zewnętrzne i na jakie wewnętrzne reagujemy złością. I kiedy, gdyż czasem ta sama sytuacja jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi a innym razem nie. Przyjrzeć się reakcją swojego ciała na złość, zarówno w chwili gdy osiąga ona apogeum, jak i tuż po i dłuższą chwilę potem. Na koniec przyjrzeć się temu, jak próbujemy poradzić sobie (i czy w ogóle próbujemy) z narastającą złością.
Można sobie to wypisać, można kontemplować w myślach, można o tym rozmawiać z kimś bliskim, komu ufamy.
Następnie spróbujmy przyjrzeć się, które czynniki możemy wyeliminować i w jaki sposób aby się nie złościć. Jeśli np. rano złości nas pośpiech, zaspane dzieci, które trzeba kilkakrotnie prosić o zjedzenie śniadania czy umycie zębów, to może wystarczy wstawać kilka minut wcześniej. Jeśli drażni nas toksyczny znajomy, po prostu zakończmy znajomość. Mark Twain powiedział kiedyś: „Przeżyłem wiele lat i miałem wiele problemów, z których większość nigdy sie nie wydarzyła.” Prawdopodobnie tak samo jest z większością z nas i wystarczy wyeliminować to i owo, by ustrzec się złości.

Podstawą jest obserwacja

Niektóre rzeczy jednak nie dadzą się tak prosto rozwiązać, gdyż tkwią w nas od dawna, głęboko i najczęściej są związane z mniej lub bardziej uświadomionymi lękami, wstydem, brakiem wiary w siebie, itd. Należy znaleźć tego przyczynę, uświadomić ją sobie. Przydatne jest tu monitorowanie swoich uczuć, np. dokładnie analizując sytuację, która wywołała w nas złość i spojrzenia na nią z innej, szerszej perspektywy, próba zrozumienia także drugiej strony (złość bardzo często jest kontrreakcją na działania czy zachowania innych), zmiana swojego myślenia o danej sytuacji, itd.
Kolejna ważna rzecz to uczciwość względem siebie i szczerość. Zamiast więc przerzucać odpowiedzialność na innych, los, bogów, zastanówmy się, co sami mogliśmy zrobić by uniknąć takiej sytuacji, a co za tym idzie złości. Może wystarczyło wcześniej coś przygotować, być bardziej systematycznym lub konsekwentnym, by uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji. I o ile nie cofnie się tego co było, można w przyszłości zaplanować działania tak, by się nie powtórzyły.
I koniecznie poćwiczyć bycie asertywnym, bo asertywna postawa pozwala uniknąć wielu złości w naszym życiu.
W pracy ze złością, trzeba też zwrócić uwagę na złość tłumioną, która jest czasem bardziej niebezpieczna niż nagły wybuch małej furii (co wcale nie znaczy, że furia jest dobra). I niezależnie od tego, czy jesteśmy typem osób zawsze tę złość tłumiących, czy też sytuacja sprawia, że korzystniej będzie pohamować emocje, wpływa to destrukcyjnie na nasze zdrowie i na naszego ducha.
I w tym miejscu napiszę coś, co pozornie „kłóci” się z regułą „Właśnie dziś nie złość się”. Pozwól sobie dziś na złość. Oczywiście nie mam tu na myśli warczenia na wszystkich wokół, wpadanie w furie o byle co, ale na spokojne nazwanie swej złości i nie tłumienie jej. Jak to zrobić?

Na scenę wkracza Reiki

Otóż najprościej jest znaleźć spokojną chwilę by nazwać swoją złość po imieniu, powiedzieć sobie głośno dlaczego coś nas wyprowadziło z równowagi, dlaczego wywołało frustrację i co naprawdę myślimy o tym kimś, czymś, co wywołało złość. Opowiedzmy sobie to zdarzenie, nazwijmy wszystkie uczucia, a jak trzeba to nawet zaklnijmy siarczyście. Jednak nie należy poprzestać na tym etapie, ale przejść do tego, o czym wspomniałam wyżej, czyli analizie i spojrzeniu na daną sytuację z rożnych stron.
Jeśli ktoś jest praktykiem Reiki, to bardzo dobrze działa ta metoda z jednoczesnym autozabiegiem Reiki, zwłaszcza na górne partie ciała. Ma to związek z meridianami (kanałami układu energetycznego człowieka), w których tłumione emocje powodują blokady, te zaś wpływają na cały układ energetyczny oraz na zdrowie i samo poczucie. Praca z Reiki i jednoczesne uwolnienie tych emocji poprzez nazwanie ich powoduje uwolnienie i rozbicie tych blokad energetycznych. Są też inne techniki uwalniania emocji, jak choćby EFT, nie mniej polecam w tym wypadku pracę z Reiki, zwłaszcza dla tych, którzy pracują z tą energią.
W czasie takiego autozabiegu połączonego z Reiki może się zdarzyć tak, że uwolniona emocja wywoła w nas inne emocje, oraz reakcje jak np. płacz. Pokazuje to jakie naprawdę uczucia są najczęstsza przyczyną naszej złości, wskazuje na obszary, które wymagają naszej wewnętrznej przemiany i pracy, zrozumienia i uświadomienia sobie siebie samych. Nie należy się tego bać. Pamiętajmy, że drogi rozwoju wewnętrznego, osobistego czy duchowego nie polegają na wypieraniu i zamiataniu pod dywan, ale na przepracowywaniu i eliminowaniu lub uświadamianiu sobie przyczyn pewnych emocji, zdarzeń, czy tego, co dzieje się obecnie w naszym życiu. Bez tego nie będą możliwe zmiany w nas i naszym otoczeniu, a co za tym idzie utkwimy w iluzji własnego samodoskonalenia.
No dobrze, ktoś powie, na spokojnie i na chłodno łatwo ze złością popracować, ale co w chwili, kiedy pojawia się niekontrolowany jej wybuch, czy czuje jak mu „ciśnienie rośnie”?
Na pewno praca z emocjami i ich analiza pozwalają na stopniowe zmiany w nas, a co za tym idzie eliminowanie większości przyczyn naszych złości i frustracji. Poza tym coraz spokojniej i w pełni świadomie zaczyna się patrzeć na pewne rzeczy, a tym samym także nie reagować złością. I reguła „Właśnie dziś nie złość się” stanie się nagle dla nas czymś oczywistym i codziennym, jak poranna kawa.
Nie mniej warto znaleźć też swój własny sposób radzenia sobie z irytacją i złością, by nie dopuścić do jej wybuchy czy przeistoczenia się w agresję. Mam tu na myśli sytuacje, kiedy poziom naszej złości niebezpiecznie wzrasta i może dojść do jej niekontrolowanego wybuchu.
Zawczasu warto policzyć do dziesięciu. Niestety jednym to wystarczy, innym nie. Na takie sytuacje trzeba znaleźć metodę skuteczną dla nas. Technik i metod jest wiele. Od wizualizacji, poprzez techniki oddechowe. Wszystko zależne będzie też od miejsca i czasu. Nie zawsze będzie można wyjść na spacer czy zrelaksować się w aromatycznej kąpieli, zagłębić się w medytacji. Ale zawsze można zastosować jedną z wielu technik oddechowych, czy wizualizacyjnych, przywołaniu pozytywnych wspomnień czy obrazów. A jeśli solidnie popracujemy w chwilach spokoju z własną złością, to i mniej pojawiać się będzie sytuacji gdy będziemy ją odczuwać. A pewnego dnia zauważymy, że nic nie jest w stanie zakłócić naszego wewnętrznego spokoju i równowagi. Czego wszystkim życzę z serca.

3 komentarze:

  1. tak ostatnio doświadczyłam jak złość jest nam niepotrzebna , jak odbiera choć i uwalnia:)
    wyzłościłam się na los:):) i wracam do spokoju...odszukać go i tam zostać:):
    serdeczności
    Pisz proszę:):) na blogu, pisz..a i książkę zakupię:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i pisać będę na pewno :)

      Usuń
  2. Złość.. .przecież bywa bardzo potrzebna, twórcza i budująca. Trzeba tylko umieć znaleźć jej właściwe ujście. To jedyny sposób radzenia sobie - odpowiednio wyładować.

    OdpowiedzUsuń